W wagonie 1051 może akurat tego nie widać, ale większość japońskich środków transportu ma wyraźnie zaznaczone "priority seats", czyli siedzenia dla osób starszych, schorowanych, w ciąży, z dziećmi czy z niepełnosprawnościami. O takich siedzeniach zwykle informuje nie tylko stosowny piktogram z informacją w dwóch językach, ale także wyraźnie inny kolor tapicerki siedzeń.
Co ciekawe, jeżeli wszystkie siedzenia "priorytetowe" są zajęte, bardzo prawdodpodbny scenariusz jest taki, że licząca sobie 90 lat Babcia, która ledwo chodzi, będzie zmuszona stać, bo nikt nie uzna za stosowne ustąpić jej miejsca. Co więcej, próba ustąpienia miejsca takiej osobie może się skończyć na rózne sposoby - przerażeniem, zdziwieniem, albo tym, że wzyscy, którzy nie chcieli ustąpić Babci, poczują się głupio, że obcokrajowiec musi stać i zaczną Ci proponować własne miejsca.
Bywa też, choć nie jest to częste, że osoba obdarowana miejscem uzna za stosowne obdarować Cię w podzięce tradycyjnym omiyage (zwykle jakiś słodycz, zawieszka do telefonu, albo inny mały prezencik-nierzadko własnej roboty). W takiej sytuacji wypada odmówić (takie "o nie, nie trzeba było..."), a potem omiyage... przyjąć. Jeżeli to słodycz - dobrze go zjeść od razu (uwaga - japońskie słodycze są... specyficzne). Dobrym zwyczajem jest też odwdzięczyć się swoim słodyczem lub malutkim gadżecikiem. Dlatego jadąc do Japonii koniecznie w bagażu trzeba mieć zapas polskich słodyczy - na takie okazje są wręcz idealne.
Fascynująca kultura. Kto by pomyślał, że jeszcze 70 lat temu uznawani byli za barbarzyńców (i gdyby zagłębić się w historię Japonii - zupełnie prawidłowo).
Fascynująca, ale trzeba z nią uważać - u nas od omiyagę zaczęło się, a skończyło na imprezie w Shinkansenie. Przy czym póki miejscowi rozochoceni wymianą słodyczy (do której włączyli się jeszcze Szwedzi) częstowali kupionym w pociągu piwem, było fajnie. Ale jak na pusty żołądek bladym świtem dostałem do picia jeszcze drinka 28%, to muszę przyznać, że trochę wymiękłem i potem problemy z nawigacją były Na szczęście taki poziom spoufalania się z turystami nie jest tu aż taki częsty.
A co do barbarzyńsów - to uważano ich słusznie. Ich zabawy z jeńcami wojennymi, tortury i sposoby powolnego uśmiercania to jest coś, przy czym Hitler i obozy śmierci możnaby określić jako całkiem humaniterne. Przy czym Niemcy za Hitlera przeprosiły, a Japonia za swoje "podboje" pełne zbrodni wojennych przepraszać nie zamierza.
A co do barbarzyńsów - to uważano ich słusznie. Ich zabawy z jeńcami wojennymi, tortury i sposoby powolnego uśmiercania to jest coś, przy czym Hitler i obozy śmierci możnaby określić jako całkiem humaniterne. Przy czym Niemcy za Hitlera przeprosiły, a Japonia za swoje "podboje" pełne zbrodni wojennych przepraszać nie zamierza.