Stanowiący niegdyś podstawę taboru każdego PKS w Polsce klasyczny Autosan H9-21 oraz nowoczesny Sprinterek 516CDI stanowiący próbę zaistnienia i konkurowania z małymi przewoźnikami na coraz mniej dochodowych liniach lokalnych w czasach dużej konkurencji i zerowych dotacji do transportu lokalnego na terenach słabo zurbanizowanych. Spotkanie tych dwóch epok PKS Puławy nastąpiło przy stacji PKP Ryki.
Bez żartów, H9 przynajmniej jak na swoje czasy oferował godziwe warunki podróży których nie jest w stanie zapewnić żaden dostawczak. Wolę starego Autosana (o ile oczywiście jest sprawny) niż ciasne, duszne badziewie w którym na stojąco trzeba się kłaniać aby w ogóle zobaczyć przez okno coś więcej niż tylko ulicę i pobocze.
Ja nie piszę, że te nowe "trendy" mi się podobają. Dawno temu, po podróży busem na trasie Warszawa-Garwolin uknułem hasło "W środku busa szybciej do Jezusa" i wracałem Autosanem - może powolnym, starym i wcale nie w dobrym stanie technicznym, ale za to bez psychopaty za kółkiem. Bo w busie to była jazda 120-140km/h środkiem z włączonym na stałe lewym kierunkowskazem spychając osobówki na boki. To nie na moje nerwy, ja kocham życie.
Natomiast prawda jest taka, że busy to pewien znak naszych czasów - i póki nie zmieni się w skali kraju podejście do transportu zbiorowego na wsi, będziemy na nie skazani w coraz większym stopniu. Czy nam sięto podoba, czy nie. Warto być tego świadomym, bo taświadomość to pierwszy krok by coś się zmieniło na lepsze.
MichalK
[09, Czerwiec 2015 at 06:47 PM]
Ja miałem podobną przygodę rok temu. Do Węgrowa busem - czyli ciasno, duszno - chociaż trzeba przyznać że jechał zgodnie z przepisami. Za to z powrotem sama przyjemność. Irisbus Crossway w automacie z cichutkim IVECO pod maską.
Ja miałem nieprzyjemność korzystania z busów w Zakopanem. Dla tubylcy śmierdzący, zatłoczony, nieklimatyzowany i bez otwieranych okien dostawczak może i jest wystarczający ale dla mnie jako turysty to był koszmar, jeszcze z czterolatką i żoną pod pachą. Przestrzegam też przed zastępczą komunikacją autobusową IC z Krakowa do Zakopca. Cena pociągowa a autokary poniżej krytyki. Wracam Szwagropolem za połowę tej ceny i kilkuletnim dalekobieżnym MANem. Czas przejazdu bliźniaczy. Z resztą wspomniany przewoźnik na tę trasę w najgorszym wypadku wysyła Lion's Regio, ew. dalekobieżną kilkuletnią Bovę. Natomiast bus ze zdjęcia jest klimowany i nowy - takim zaryzykował bym przejazd. Tymczasem miałem okazję dzięki mojej czterolatce usadowić się w jednym z trzech czteroosobowych przedziałów specjalnych w wagonie drugim Pendolino. Przedziały te są rewelacyjne z wyjątkiem małej niedogodności - 30 cm szersze mogły by one być, z możliwością regulacji klimy, która w tych przedziałach była na szóstkę (jak dla mnie bomba, ale żoncia musiała kapotę założyć na siebie). Jakkolwiek obsługa rewelacyjna, drużyna pociągowa sympatyczna i uśmiechnięta. Pociągi przed każdym odjazdem są odkurzane przez kilkuosobową ekipę sprzątającą, której część jest do dyspozycji przez cały kurs. Jednak już w zwykłym expressie ciągniętym przez EP09 było przyjemnie. Odkąd pojawiły się ED250 mam wrażenie że w pociągach EIC jakość (w szczególności obsługi) wzrosła do poziomu bliskiemu ideałowi. Póki co opisuję przejazdy ze stolicy do Krakowa ale w lipcu pojadę też do Sopotu w ten sposób.
Natomiast prawda jest taka, że busy to pewien znak naszych czasów - i póki nie zmieni się w skali kraju podejście do transportu zbiorowego na wsi, będziemy na nie skazani w coraz większym stopniu. Czy nam sięto podoba, czy nie. Warto być tego świadomym, bo taświadomość to pierwszy krok by coś się zmieniło na lepsze.